piątek, 21 lipca 2017

# Wywiad z Elżbietą Rodzeń

# Wywiad z Elżbietą Rodzeń

Witajcie! Siedząc od jakiegoś czasu w książkach, pisząc bloga i przeglądając blogi m.in Ali - mojej koleżanki (link) wpadłam na pomysł ze zrobieniem pierwszego wywiadu z polską autorką. Pierwszy wywiad przeprowadziłam z mniej, a może dobrze znaną autorką wielu twórczości. Jej najnowszą książką jaką  można zakupić jest "Przyszłość ma twoje imię". By nie przedłużać serdecznie  zapraszam na wywiad z Panią Elżbietą.


1. Skąd zamiłowanie do pisania?

Właściwie dość długo nie lubiłam pisać. Męczyłam się, kiedy trzeba było napisać jakieś wypracowanie do szkoły. Jednak zawsze podobało mi się wymyślanie różnych historii, zastanawianie się, co by było gdyby… Potrafiłam spędzać długie godziny na tworzeniu losów bohaterów, ale niczego nie zapisywałam. Myślę, że do wszystkiego przyczyniła się miłość do książek i filmów, którą wyniosłam z domu. W pewnym momencie, czytając kolejną książkę, poczułam, że ja wymyśliłabym tę historię inaczej. Postanowiłam spróbować, czy potrafię, i przekonałam się, że tworzenie bohaterów i ich świata to niezła frajda. 

2. Co skłoniło Panią do napisania książki "Przyszłość ma twoje imię"?

Przy większości moich historii do pisania ich skłania mnie sympatia do głównych bohaterów. Oni rodzą się w mojej głowie jako pierwsi i dopiero gdy jestem w stanie ich polubić (a przynajmniej jednego z nich), zaczynam pisać. W przypadku historii Blanki i Mateusza było nieco inaczej, bo te postacie są oczywiście fikcyjne, natomiast historie, które ich spotkały, są po części prawdziwe. Chciałam je opisać dlatego, że gdy słyszałam każdą z nich, zrobiły one na mnie ogromne wrażenie i do dziś dobrze je pamiętam, choć minęło już wiele lat.

 3. Od kiedy Pani zaczęła pisać i co Panią inspirowało?

Jakieś sześć lat temu postanowiłam, że spróbuję napisać książkę. Nie wiedziałam jaki będzie efekt i czy nie zniechęcę się w połowie, ale zaczęłam pracę. Tak się złożyło, że wiele jesiennych i zimowych wieczorów spędziłam tamtego roku sama w maleńkim mieszkaniu, dlatego pisałam o takim miejscu, w jakim chciałam się znaleźć. Akcja mojej pierwszej powieści toczy się głównie w domu ukrytym w środku lasu, gdzie pachnie suszonymi ziołami, a jego mieszkańcy skrywają wiele tajemnic. Pisałam o miejscu, w którym chciałam się znaleźć i o kimś, kogo chciałabym poznać.

 4. Czyta Pani jakieś powieści? Jeśli tak to jakie są Pani ulubione gatunki?

Dość dużo czytam. Zdarza mi się nawet czasem denerwować, bo nie wiem, jak zmusić się do pracy (także do pisania), gdy jestem w trakcie czytania porywającej książki. Lubię powieści obyczajowe, z wątkami psychologicznymi, literaturę młodzieżową i książki o miłości. 

 5. Kim Pani się inspiruje? I kogo jest Pani największym fanem w literaturze?

Mam kilku pisarzy, których absolutnie uwielbiam i dzięki którym zaczęła się moja przygoda z czytaniem i pisaniem. Kiedyś zaczytywałam się w polskich autorkach książek dla młodzieży – Jurgielewiczowej i Siesickiej. Później znalazłam w domu jedną z książek Ericha Segala i to był początek mojej niezachwianej miłości do tego pisarza. Jeśli miałabym wskazać autora, który mnie inspiruje, to z pewnością mogę wskazać na Segala, a w ostatnich latach także na Charlesa Martina. Jest natomiast wielu pisarzy i wiele pisarek, których książkami się zaczytuję, ostatnio jest to np. Jennifer Echols.

 6. Co zainspirowało Panią do napisania pierwszej książki?

Myślę, że nie było jednej konkretnej rzeczy, która mnie zainspirowała. Postanowiłam napisać tę książkę dla własnej przyjemności, bo nie miałam większych nadziei, że ktoś ją wyda. Dlatego znalazło się w niej wszystko to, co najbardziej lubię w literaturze – tajemnica, trochę fantastyki, wielka zakazana miłość, niezwykłe miejsca i ludzie, którzy są ciekawi, bo wiele w życiu przeszli.


7. Skąd wziął się pomysł na napisanie takich książek, o takiej tematyce?

Właściwie przy każdej książce było trochę inaczej. Zawsze jednak poruszam tematy, które i we mnie wywołują silne emocje. Nie potrafiłabym pisać autentycznie o czymś, co tak naprawdę mnie nie interesuje.

8. Czy istnieje dla Pani takie pojęcie jak „wena”? Czy po prostu wstaje Pani rano i pojawia się myśl „dziś mam pomysł na historię” ?

Chyba istnieje coś takiego jak wena, bo faktycznie czasem przychodzą mi do głowy pomysły i rozrastają się niemal same do rozmiarów całej opowieści. Rzadko jednak ta wena wiąże się z samym procesem pisania, do którego trzeba się zmobilizować niemal każdego dnia, niezależnie od tego, czy ma się to natchnienie, czy się go nie ma. Samo spisywanie pomysłów to już raczej rzemieślnicza praca.

9. Czy powstaje kolejna powieść?

Tak, właśnie kończę ją poprawiać, a potem zobaczę, co powie o niej mój wydawca. Czasem chciałabym znaleźć sobie inne, mniej angażujące hobby, ale jakoś nie potrafię przestać pisać.

10. Czy ma Pani jakieś pytania do Mnie lub czytelników?

Ciekawi mnie jak to jest prowadzić swój blog. Czy to bardzo pracochłonne zajęcie i czy daje dużo satysfakcji?

11. Serdecznie dziękuje za poświecenie mi czasu i zrobienie ze mną wywiadu jestem zaszczycona.

Ja również bardzo dziękuję.


Mam nadzieję, że wywiad Wam się spodobał. Serdecznie dziękuje Pani Elżbiecie Rodzeń za poświęcenie mi czasu. Zachęcam do zaglądnięcia na jej fanpage i polubienie jej, a także zachęcam do przeczytania jej książek.

poniedziałek, 17 lipca 2017

"Jak Powietrze" Agata-Czykierda-Grabowska

"Jak Powietrze"  Agata-Czykierda-Grabowska
Tytuł: Jak Powietrze
Autor: Agata-Czykierda-Grabowska
Stron: 512
Wydawnictwo: OMGBooks
Cena: 27,93 zł
Ocena: ★★★★★★★★★★

Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku. Na przedmieściach Warszawy mieszka zwykła dziewczyna - Oliwia, której na ogół niczego nie brakuje - idealne studia, przystojny chłopak, wieczorne imprezy w klubach. Po drugiej stronie Warszawy - w nieprzyjemnej kamienicy na Pradze mieszka Dominik - mechanik samochodowy, brat dwójki uroczych maluchów. Niestety dla naszego bohatera życie nie jest usłane różami, brak na jakiekolwiek rozrywkę, a co dopiero realizacji celów. Na ogół widać, że pochodzą dwóch różnych światów, to jednak los stawia ich sobie na drodze do pełnego szczęścia. Czy uda im się przezwyciężyć trudności jakie ciążą im na każdym kroku? Czy Dominik zawalczy o swoją przyszłość i zapomni o potwornej przeszłości? Czy będzie mógł żyć bez miłości i potraktuje ją jak powietrze?



Książka Agaty Czykierdy-Grabowskiej "Jak Powietrze" to pierwsza polska powieść new adults. Pierwsza moja powieść z tego gatunku z jakim miałam do czynienia. W powieści mamy dwóch głównych bohaterów - Oliwa, przeciętna nastolatka mająca wszystko co sobie mogła wymarzyć. Dominik, chłopak z sąsiedniej Pragi, która na warszawskich przedmieściach nie wygląda na bogato. Nasi bohaterowie żyją własnym życiem, gdyby nie przykra sytuacja, która spotyka z jednego naszych bohaterów - Dominika, za sprawą właśnie Oliwii. Na początku obije do siebie nie darzą dużą sympatią. Oliwii, której okropnie jest przykro z tej całej sytuacji, którą spotkało Dominika postanawia zaopiekować się na czas jego nieobecności- dwójką małych szkrabów Hanią i Kacprem - rodzeństwem Dominika w wieku przedszkolnym. Nasza bohaterka bardzo przywiązuje się do maluchów jak i powoli do naszego bohatera. Wszystko co otacza naszych bohaterów zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Po za głównymi bohaterami mamy styczność z Szymonem - chłopakiem Oliwii, sceptyczny chłopak i natarczywy co do Dominika, Sonia - przyjaciółka Oliwii, której powierzyłaby swoje życie i ojciec, który po śmierci swojej żony, a matki Oliwii nie ma dobrych relacji z córką. Wszyscy nasi bohaterowie zmienią swoje poglądy i relacje z kartki na kartkę, co czytelnikowi bardzo pociąga. Relacje i wydarzenia od tamtego felernego dnia będą miały znaczenie dla naszej dwójki. Czy przeciwstawią się temu wszystkiemu ? Jaką będą mieli oboje przyszłość ? Czy ta dwójka zakocha się w sobie i odmienią swoje dotychczasowe życie ? Co stanie im na drodze ? Rodzina ? Przyjaciele ? A może okrutna przeszłość Dominika ?



Oczywiście książkę mogę polecić każdemu starszemu czytelnikowi w wieku 18 a 25 rokiem życia. Książka pełna romansu z dreszczykiem emocji oparty na zazdrości i nienawiści połączony z aksamitnym lekki erotykiem .Historie bohaterów poznajemy powoli, z kartki na kartkę, a wydarzenia i sceny występujące w powieści są bardzo zwrotne - raz są spokojne i pełne emocji, a zaraz brutalne i zaborcze. Jest wątek miłosny, bardzo silny, który rozwija się powoli, a czytelnik coraz więcej chce się dowiedzieć jak się potoczy cała historia. Wykreowany świat, opisy bohaterów, porywający wątek miłosny, który unosi serce, aż po same gardło - tak można krótko opisać to wszystko. Ten gatunek bardzo Mnie urzekł, wszystko jest zapięte na ostatni guzik, a zakończenie odwraca bieg wydarzeń, który Mnie ani trochę nie zaskoczył .Serdecznie polecam tą książkę każdemu kto lubi coś dojrzałego  i pełne miłości. 



zdjęcia moje instagrama https://www.instagram.com/atelcia/

piątek, 27 stycznia 2017

106. Czas, który mija..

106. Czas, który mija..
Dear Daries ? Czytelnicy ? Tak mogłabym zacząć.
Ale wszystko co piękne kiedyś musi się skończyć..

Wszystko mija. Czas, który jest kruchy szybko mijający, daje siebie w owe znaki. Biorąc pod uwagę, że ostatni post jest z października niczym Mnie to nie dziwi. Chociaż, patrząc na to mówię sobie - co tam, pisze to i tak dla siebie. Na ogół wszystko umarło - chęć do pisania co miesięcznego, którego trzymałam się kluczowo. Rozpoczęło się życie, a przyjemności odeszły w bok. Niestety, trzeba walczyć o to by coś osiągnąć.. Ja walczę o wszystko - o miłość, by kochać jeszcze mocniej, by kształtować ją i dbać w każdym szczególe i chwili, by być szczęśliwym z osobą, którą kocham; dla rodziny, by szanować ją i pielęgnować; dla przyszłości by spełnić swoje marzenia. Ale gdy patrzę na pryzmat czasu to wszystko za szybko leci. Kiedyś co Mnie cieszyło już Mnie nie cieszy tak bardzo, biorąc pod uwagę jak bardzo zmieniło się moje nastawienie do wszystkiego obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Cóż, z życia młodzieżowego weszłam w życie dorosłej osoby i tak pozostanie.. Niemniej jestem z tego zadowolona.

Od chwili kiedy pisałam ostatniego posta wiele musiało się pozmieniać, wiele zobaczyłam m.in wyjazd w sierpniowy urlop do Wrocławia. Było fantastycznie i słonecznie, pomijając to jak bardzo było ciepło - pogoda nam niesamowicie dopisała i dość dłużej jechaliśmy prawie przez samą autostradę to byłam z tej podróży bardzo zadowolona. Kiedy moje nogi ustawiły swoje stopy na powierzchni chodzącej, z ulgą odetchnęłam. Wycieczkę z spędzałam z Moimi najbliższymi Natalią - moją jedyną siostrzyczką, Kamilem - moim ukochanym i z tatą od Kamila. Było fantastycznie. Zaparkowaliśmy w idealnym miejscu, że fakt płatny to może i on był, ale bardzo nam się to okalało. Gdy już wszystko było pozałatwiane kierowaliśmy się to jednych z największych atrakcji w Polsce. A mianowicie to największego Wrocławskiego Zoo. Afrykanarium jaki kiedykolwiek widziałam. Pomijając to, że byłam okropnie szczęśliwa, bo od bardzo dawna marzyłam o zobaczeniu tego miejsca to jeszcze pogoda musiała idealnie nam dopisać. No dobra, dotrzenie do głównej bramy wejściowej nie było, aż takim wielkim wyzwaniem, jedynie co nas przeraziło - ogromne kolejki do kasy. Kiedy to zobaczyliśmy miny nam zmalały, cóż myśleliśmy, że dzisiaj to już w ogóle nie wyjedziemy, co się okazało, że po 45 minutach weszliśmy do Zoo. Byłam okropnie zadowolona jak już w końcu dotarliśmy i spokojnie mogliśmy udać się na zwiedzanie, ludzi było dużo, zwierząt urozmaicenie dużo. Od wielkich żyraf po tygrysy, misie, malutkie zwierzątka. Powiem jedno krajobraz tego wszystkiego był niezmiernie fantastyczny. Nie da się opisać tego wszystkiego - owszem było  magicznie, a zarazem dawało uroki przepięknej dzikiej natury. Zwierząt było multum, były też takie co nie mogłam oderwać od nich oczu, a były też takie co w ogóle nie zobaczyliśmy - ponieważ klatki puste były. Na sam koniec tej wspaniałej wycieczki powędrowaliśmy do Afrykanarium to największej atrakcji we Wrocławskim Zoo! W środku mogliśmy zwiedzić przepiękne kontynenty tj. Afrykę Wschodnią i Zachodnią, różnorodne rodzaje ptaków, ryb, w tym widziałam piękny wodospad przy którym musiałam zdjęcie zrobić, nawet weszłam do podwodnej oranżerii, jeśli tak to mogę powiedzieć. Piękne okazałe ryby, które pływały wszędzie od dołu do góry, bo bokach, nad głowami - no były wszędzie! To było fantastyczne uczucie. Na sam koniec całej tej wycieczki po Afrykanarium weszliśmy do klimatu równikowego, gdzie wilgoć przetwarzała najgłębsze korzenie - to krajobraz dżungli, gdzie pełno różnorodnych zwierząt i roślin. Powietrzne było ciężkie, ale krajobraz nadzwyczajny. Kiedy usłyszeliśmy komunikat o zamykaniu parku afrykańskiego i całego terenu, było okropnie smutno - przynajmniej mi. Bo chociaż ujrzałam wszystko, nie chciałam z tego wychodzić. Chciałam zobaczyć więcej i więcej, bo takich pięknych chwil nawet w swoim mieście nie odczuwałam nigdy. Wrocławskie Zoo miało swój urok, ale może serce zapragnęło ujrzeć rynek. Ponoć mówi się, że we Wrocławiu jest najpiękniejszy rynek w całej Polsce? Czy to prawda? Cóż, byłam na różnych starówkach - Kraków, Żywiec, Chorzów czy nawet codziennie jestem w swoim rodzinnym mieście Katowicach. Po wycieczce po parku zawędrowaliśmy w kierunku rynku - tak właśnie rynku, który był duży, piękny, a architektura budowli nadzwyczajna. Było już dość ponuro na dworze, zbliżał się wieczór. A gdy zbliża się wieczór ludzie wychodzą na miasto, do barów, restauracji. By odpocząć od codzienności i się zrelaksować. Cały rynek, bardzo mi się podobał, ratusz piękny, kryształowa fontanna, sama architektura budowli była nadzwyczajna szczególności w małych uliczkach. Każdy fragment był oświetlony, niskie budynki sprawiały taką nadzwyczajną aurę - styl romański, można by powiedzieć. Naprawdę, sercem pokochałam to miasto i gdybym miała wrócić i ponownie przeżyć  zrobiłabym to bez żadnego problemu. Na zakończenie naszej wycieczki powędrowaliśmy pod na większe "widowisko", obok wielkiej panoramy wrocławskiej. Mówiąc w cudzysłowiu, mieliśmy nadzieję, że zobaczymy największą atrakcje tego ostatniego spotkania w mieście, a tutaj zong. Byliśmy przygotowani na to, że zobaczymy pokaz fontann, ale gdy dotarliśmy na miejsce, by cicho i klimatycznie. Cóż, bez żadnych fontann, ale nie było źle. Tym sposobem przynajmniej zrobiliśmy sobie spacer na zakończenie tej cudownej wycieczki. W samochodzie byliśmy po 23, było trochę smutno, że było już trzeba opuszczać tą zabawę. W łóżeczku byłam z Natalią o 2, bo tak wróciliśmy do domu. Czy było warto? Naturalnie! Było to najlepsze zakończenie urlopu jakie mogłam sobie zamarzyć, jestem z tego powodu ogromnie wdzięczna mojemu ukochanemu i jego tacie, którzy zabrali Mnie w to piękne miasto. I mogłam przeżyć tam niezliczone chwilę, pełne emocji i inspiracji o tym by napisać tego posta. Polecam serdecznie przejechać się do Wrocławia i przeżyć takie chwile jak ja. Z tego całego serca wam życzę. 



Cóż emocje się skończyły, a wraz z nim i urlop, który pozostanie w mej pamięci przez długi czas. Skończywszy urlop było trzeba wracać do rzeczywistości, jaka jest praca. Czas w pracy kręcił się szybko, były zmiany, porażki i upadki. Ale również i te lepsze dni, szczęśliwe pełne pozytywnych chwil. Biorąc pod uwagę, że od tamtego czasu minęło dość sporo, to w żadnym wypadku nic w moim życiu, aż tak się nie zmieniło. Jedynie postarzałam się o rok, tak mając na karku dwadzieścia dwa lata to rzeczywiście stara ze Mnie osoba, heh. Po urodzinach nastał czas na przygotowania do świąt. Okres przez świąteczny jest najpiękniejszym okresem na którego czekam cały rok. Uśmiecham się z oczekiwaniem na wigilię, pierwszą gwiazdkę i klimat. Święta Bożego Narodzenia przeminęły okropnie szybko, w tym roku byłam we wigilię w domku co byłam okropnie szczęśliwa, bo ubiegłe święta to spędziłam w pracy, co okazało się nie wypałem. Cóż, wigilię w domu, w pierwszy dzień świąt w domu z całą rodzinką - zjechała się, no jakby inaczej. No, za to drugi dzień świąt byłam po raz pierwszy u mojego ukochanego i powiem wam było fantastycznie. Klimatycznie, obiadek pyszny, deserek z winkiem i dużo jedzonka. Odpoczynek w postaci przytulasa od Kamila, mojego ukochanego, muzyczka w tle. Dużo śmiechu i zabawy, dzięki któremu było naprawdę przepysznie. Jak to się mówi święta, święta i po świętach, trzeba było wracać do rzeczywistości, ale ja oczywiście wracałam nie tak odrazu, bo dzień po świętach miałam jeszcze urlop, ponieważ spędzałam czas z ukochanym. Ten dzień był dla nas wyjątkowy, bo wybiło nam cztery latka, co jestem okropnie szczęśliwa. Czas szybko leci, nie sądzicie? Tak zakończyłam przepysznie święta i czteroletnią rocznicę, by z pozytywnymi wrażeniami wrócić do pracy. Jak już mówiłam święta się skończyły, okres przed świąteczny również. Gdy tak wszyscy wrócili na ziemię, było jeszcze trzy dni na to by przygotować się na największą imprezę roku, dzięki której mogliśmy się bawić do białego rana. Mowa tutaj oczywiście o Sylwestrze, które spędziłam w niebieskiej sukience, u boku ukochanego w garniturze, który wyglądał znakomicie i fantastycznie - jak zawsze, zresztą. Tą noc spędziliśmy w restauracji góralskiej i tradycyjnej u mojego wujka o nazwie Karczmareczka. Nic dodać nic ująć, było fantastycznie. Impreza była przednia, muzyka na poziomie, trochę starych nut, nowych. Jedzenia było tak dużo, że nie dało się tego zjeść wszystkiego. Bądź co bądź, ale tutaj daje plusik. I tak z tej okazji pożegnaliśmy stary rok, który okazał się trochę niewypałem. Były smutki i upadki, ale i szczęśliwe chwilę też były. Powitałam nowy rok,  uśmiechem na twarzy, mając wielkie plany i marzenia. Czy je zrealizuje lub zrealizujemy? Oto jest pytanie. Do domu wróciliśmy o czwartej w nocy, spaliśmy do szesnastej. Zjedliśmy rosołek i jakoś spędziliśmy ten dzień grając na komputerach. 


No i tak to wszystko wyglądało. Z tego tytułu chce wam podziękować, że chociaż mało co tutaj ktoś wchodzi to jeszcze mam ochotę pisać. Mam nadzieję, że ten rok będzie lepszy dla tego mojego małego kącika. Teraz się żegnam dosłyszenia niebawem, cześć!

środa, 21 września 2016

105. "Kim Jesteś Sky" Joss Stirling.

105. "Kim Jesteś Sky" Joss Stirling.
Tytuł: Kim jesteś, Sky?
Autor: Joss Stirling
Seria: Saga o braciach Benedictach
Stron: 381
Wydawnictwo: Akapit Press
Cena: 29,90 zł
Ocena: ★★★★★★★★★★


Jeden chłopak, jedno przeznaczenie, jedna miłość. A to wszystko za sprawą jednej dziewczyny Sky, która nie zna swojej przeszłości. I inni zadają sobie właśnie pytanie Kim Jesteś Sky? .


Zarys fabuły.

Od momentu gdy Sky ujrzała Zeda po raz pierwszy, nie może o nim zapomnieć. Gdy okazuje się, że Zed porozumiewa się ze Sky bez słów i czyta jej myśli, powracają do niej głęboko skrywane cienie przeszłości i pojawia się zupełnie nowe zagrożenie.

źródło opisu: http://www.akapit-press.com.pl/sklep/p-334-Kim_jestes__Sky?

Książka Joss Stirling "Kim jesteś Sky?" opowiada o pewniej nastolatce mającą zaledwie naście lat, która wraz z rodzicami zastępczymi przyjeżdża do (nazwa miasta). Tam, dostają ofertę na galerie sztuki. Dla Sky, jest to uciążliwe. Nowy czas, nowe miejsce, nowi rówieśnicy. Już pierwszego nasza bohaterka odnajduje rówieśników. Trafia do jednego z kółek artystycznych, gdzie spotyka chłopaka - bez żadnej godności, bawiący się dziewczynami, Zed'a. Zakochuje się w niej. Zaczynają się do siebie zbliżać. Ale kiedy spotyka ich przykre wydarzenia, naszej bohaterce otwiera się przeszłość, który okazuje się być kimś inny niż sobie ludzie wyobrażali. Przywiązuje się do Sky, zakochuje się w niej. Niby zaczyna się jak zwykłym romansie, chłopak, dziewczyna. Spotykają się, zaczynają się bliżej poznawać, lecz tak nie jest. Chłopak imieniu Zed, wydaje się bardzo tajemniczy, skąpy, chytry, złośliwy wobec swoich rówieśników. Gdy odkrywa, że umie czytać i rozmawiać w myślach z Sky, całe jego życie przewraca się do góry nogami. Nasza bohaterka coraz bardziej przywiązuje się do chłopaka, rodzi się między nimi uczucie, które z czasem staje się niebezpieczne dla niej i dla niego. Czy powstrzymają te niebezpieczeństwo, które czyha na ich drodze? Czy uratują swoją miłość? Czy przetrwają trudności?

106. "English Matters" czyli najpopularniejsze magazyny zagraniczne

106. "English Matters" czyli najpopularniejsze magazyny zagraniczne


Każdy z Nas ma za zadanie nauczyć się języka angielskiego. W dzisiejszych czasach jest to nie nieuniknione. W pozytywnym znaczeniu tego słowa, bo angielski to podstawa. Niestety, nie wszystkim było dane śmigać na tyle po angielsku perfect, by umieć się porozumieć. Cóż, może została jakaś nadzieja, że kiedyś się to zmieni..i w końcu ona nadeszła.


"English Matters" to jedna z wielu zagranicznych magazynów napisane przez firmę Colorful Media. Mają one różną tematykę, ale także są na bazie do nauki. 



czwartek, 8 września 2016

103.Kartka z Kalendarza.

103.Kartka z Kalendarza.
Koniec Października, początek Listopada 2015.

Czy czasem zastanawialiście się jakby to było gdybym, nie pisała bloga? Nie mając  tego mojego małego świata, którym jest właśnie jedna strona i emocje? Właśnie tak się czasem zastanawiam czy to ma jakikolwiek sens. Ostatni mój post widnieje z października, minęło dość sporo czasu od kiedy pisałam ostatniego posta. Zaraz będzie pół roku, może więcej, wiem to masa czasu. Przepraszam. 
Nie wiedząc czemu brakowało mi czasu..chęci, motywacji,może weny? Wszystko się zaczęło od tego czasu kiedy moja noga wpadła w nawyk pracowitego obywatela. Zmieniło się wszystko, wraz z życiem prywatnym. A wrogiem tego wszystkiego jest..czas. Przez niego  ludzie stają się zabiegani, zmęczeni. A także senni, bez żadnych pozytywnych relacji. Słońce się zakryło, a ludzie chodzą po ulicach jak umarlaki. Z godziny na godzinę, z minuty na minutę. Dni mijają, a ludzie się starzeją. Czas jest smutny i szczęśliwy, a zarazem łatwy i skomplikowany. Cóż taką porę roku mamy, nic na to nie poradzimy. Ostatnie miesiące roku 2015 przyniósł wiele wydarzeń, ale także wzlotów i upadków. Wszystko toczyło się w jednym kręgu, a mowa tutaj o szkole, pracy i monotonności. Jeszcze pół roku temu powiedziałbym, że to lajt.  Ale czas uczy wszystkiego i wszystkich. 

wtorek, 5 lipca 2016

104. Niezapomniane chwile. Recenzja "Sanktuarium" Sarah Fine.

104. Niezapomniane chwile. Recenzja "Sanktuarium" Sarah Fine.
Niezapomniane chwile to takie, które człowiek będzie pamiętał do końca życia. Chwile, które człowieka przyprawia o uśmiech na twarzy, wpada w euforię, jest szczęśliwy. W życiu każdego człowieka są czasem te złe dni, zimne, bez radosnego tchnienia czy euforii. Życie było by strasznie nudne, by miało tylko jedną stronę jaką jest radość i szczęście. Świat niestety jest okrutny i przeobraża nas w zakłopotanie, złe dni, dzięki którym człowiekowi zapala się lampka, nabiera pewności siebie, walczy o dni, które są najpiękniejsze. 




Maj. Tego roku był śliczny, oczywiście zdarzało się pochmurno i deszczowo. Ale jak na maj, było zdecydowanie pięknie i ciepło. 


W pierwszy weekend maja, jak co roku spędziłam z moim ukochanym w górzystym klimacie. Nie przejmując się niczym spakowałam się i pojechałam w siną dal. Słońce nam dopisało, już na drugi dzień postanowiliśmy spędzić je na świeżym powietrzu. Pojechaliśmy do Parku Lipowym w Kętach. Czyste i słoneczne powietrze dało nam warunki na spacerek. Po za samych spacerowaniem mieliśmy okazję  fotografować różne kompozycje w parku, wszelakie rośliny, krajobrazy czy zwierzęta. A wieczorkiem urządziliśmy sobie wieczór filmowy. W drugi dzień, a zarazem ostatni dzień wolnego weekendu majowego postanowiliśmy pojechać na spontan do Żywca. Same miasto Żywiec to piękne górzyście miejsce, mające bazylikę, duży dwór z zamkiem rodu Habsburgów i przepiękny park z kwiatową altaną, oczkiem wodnym z parkiem miniatur i mini zoo. Pogoda nam w miarę dopisała. Nie była już taka słoneczna jak poprzednia, ale było ciepło. Zrobiliśmy dużo zdjęć gdzie tylko się dało, kupiłam sobie zakładkę do książki, zwiedziłam średniowieczny zamek rodu Habsburgów. Obejrzałam różne, obrazy, eksponaty, wszelakie stare antyczne meble i ubiór jakimi wtedy chodzili. Ogólnie zamek niesamowity, szczególnie najlepsze miejsce z całego wnętrza zamku m.in stary zamek, wozownia, stajnia czy sala tortur. Znajdowały się tam wszelakie narzędzia tortur, jakieś kotły, buławy, miecze i inne tego typu dla przesłuchań więźniów lub skazańców. W dalszej części widzieliśmy inne fascynujące wystawy. Byliśmy też pod chińskim domkiem, przy kwiatowej altanie i różnorodnych oczkach wodnych, w małym parku miniatur czy mini zoo. Z powrotem do domu zahaczyliśmy na rynek, gdzie pocykaliśmy sobie zdjęcie też i pojechaliśmy z powrotem do Porąbki.






Czerwiec. Miesiąc, który rozpoczyna najgorszą porę roku w ciągu roku - lato. Jedna z największych atrakcji jakie miało miejsce w czerwcu i na,  których byłam był jeden najpopularniejszy programów telewizyjnego show - Mam Talent.


Trzy lata temu miałam okazję już brać udział w tym wydarzeniu. Nic dodać nic ująć, przyszykowani pojechałam z Natalią, jej koleżanką Agą wraz z jej chłopakiem no i oczywiście Piotrek. Wszystko było idealnie, słońce, zbiórka pod teatrem i oczekiwanie na całą zabawę. Serce biło mi dwa razy szybciej na minutę, bo czułam to wszystko podwójnie. Nie wiedzieć czemu tam bardzo była w tym dniu szczęśliwa. Wszystko co się działo miało tą samą barwę, jak trzy lata temu. Czekaliśmy, aż operatorzy i inni tam prowadzący całe te nagranie rozpoczął zabawę. Przez dobre bite 2 godz byliśmy czekaliśmy, aż wejdziemy do teatru, między czasie było podpisy, zgody, karteczki i inne takie. A także, nagrania przez teatrem wejście uczestników i takie typu. No dobra, kiedy już weszliśmy mieliśmy miejsca w samej loży - tak jak trzy lata temu). Było to idealne miejsce, bo wszystko widzieliśmy, wraz z jurorami. Zabawa była przednia, występy również, śmieszne, poważne, głupie, ale też takie co zatrzymywało oddech w piersiach. Oczywiście nie mogło zabraknąć mojego ukochanego, który ciężko pracować przy obsłudze sceny i rekwizytorów. Spędziliśmy też przerwę razem. Było cudownie. Drugi dzień był również nadzwyczajny. W oby dwa dni bawiłam się znakomicie, takiego uczucia nie poczujesz przez telewizorami. Polecam się przejść na taki casting, jako widownia - stażysta, a poczuje się magię telewizji. 


Tytuł: Sanktuarium
Autor: Sarah Fine
Seria: Strażnicy z Krainy Cieni
Stron: 344
Wydawnictwo: Jaguar
Cena: 37,90 zł
Ocena: ★★★★★★★★★★

Sanktuarium, kojarzy się z jakiś świętym miejscem. Kto by się spodziewał, że takie miejsce  może stać się pierwowzorem do tak fascynującej się trylogii.


Zarys fabuły.

"Tydzień temu 17-to letnia Nadia, przyjaciółka Leli Santos, popełniła samobójstwo. Dziś, w wyniku pożegnalnego obrzędu, który wymknął się spod kontroli , Lela stoi w raju patrząc na widniejące w oddali ogrodzone miasto - Piekło. Nikt rozsądny z własnej woli nie przekracza Bramy Samobójców, nie wchodzi do miejsca spowitego w mroku, opanowanego przez zdeprawowane istoty. Lela nie jest rozsądna, jest zdecydowana ratować duszę przyjaciółki, nawet za cenę własnego życia wiecznego."

źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/books/sanctum/

źródło okładki: http://wydawnictwo-jaguar.pl/books/sanctum/



Siedemnastoletnia Lela, żyjąc bez rodziców w rodzinie zastępczej, która nie miała łatwego życia, trafia do poprawczaka w dość trudnych odczuciach związanym właśnie z jej przyszywanym ojcem zastępczym Rickiem. Po roku nasza bohaterka postanowiła zacząć od nowa, pewnego dnia na ulicy miało miejsce zdarzenie, które odmieniło jej całe życie, poznaje Nadię, otwartą dziewczynę, popularną, ładną,  ratuje z rąk bezmyślnego nastolatka, który na złość chciał się do niej dosadzić. Od tamtej pory Lela miała u boku swoją rówieśniczkę i bratnią duszę. Były nierozłączne, jak siostry, aż do czasu, kiedy to jedno wydarzenie, jedna przykra wiadomość odmienia całe życie Leli i pozbawia go jakiemukolwiek sensu. Ona. Ładna i popularna zatarła pakt z diabłem. Ona zaś trafia do świata umarłych - Piekła, Miasta Cieni by ją ratować Czy jej się uda? Czy da radę pokonać wszelkie niebezpieczeństwa? Kogo napotka na drodze i z czym będzie musiała się zmierzyć?

Po za książką.

Sanktuarium to książka, która wciągnie nie jednego czytelnika. Biorąc pod uwagę same opisy niektórych fascynujących miejsc, ale także postaci. Nasza bohaterka wkraczając do świata umarłych przekracza bramę samobójców. Napotyka różne niebezpieczeństwa, a także emocje, przyjaźń i miłość. Musi się zmierzyć ze swoimi słabościami. Poznaje Malachiego, Strażnika Bramy z początku wszystko toczy się na odwrót, nie tak jakby chciała nasza bohaterka. Ale po pewnym czasie przekonuje się, że sam Malachi ma dobre serce. Lela to szesnastolatka o miękkim sercu, ale twardym charakterze. Kiedy poznaje Malachiego jest sceptycznie do niego nastawiona, ponieważ wydarzenia jakie miały miejsce w przeszłości dają jej owe znaki. Nie potrafi sobie pomóc, dotknąć. Z biegiem czasu kiedy trafia na wiele niebezpieczeństw ich relacje zmieniają się. Stają się silniejsze, zaufanie z rozdział na rozdział stają się silniejsze, a przyjaźń przeistacza się w miłość.W książce wątek miłosny rozwija się bardzo powoli, co bardzo mi się podoba. Czytając z kartki na kartkę miałam wrażenie, że dane wydarzenie się wydarzy, a tutaj buch, nieodwrotny zwrot akcji. W tym tomie bardzo dużo jest takich zwrotów akcji, co na pewno spodoba się Wam. Bo nikt nudy nie lubi. Wątek przyjaźni? Owszem jest i to bardzo silny pomiędzy Lelą, a jej najlepszą przyjaciółką Nadią. Kiedy Lela poznała Nadie była rok po poprawczaku. Starała się odnaleźć, nie mając nikogo, ale kiedy pewnego pięknego słonecznego dnia poznała Nadie przypadkiem, wszystko dla naszej głównej bohaterki się zmieniło. Zmieniła swoje nawyki, nastawienie do życia. Dzięki niej odkryła do to jest szczęście w życiu i jak może cieszyć się z niego. Miejsca i opisy są tak mroczne, tak rozbudowane, że nie jednego książkoholika porwie. Wykreowany świat, opisy bohaterów, porywający wątek miłosny, który unosi serce aż po same gardło. Niebezpieczeństwa czyhające się za Bramą Samobójców, a także niesamowite zwroty akcji, które chwytają za serce aż po ostatnią kartkę.

"Znakomita lektura dla tych, którzy kochają perfekcyjne wykreowane światy, wartką akcje i niespiesznie rozwijający się wątek miłosny" - School Library Journal

"Lela i Malachi to bohaterowie, którzy chwytają za serce. Czytelnicy będą prze szczęśliwi..ta trylogia nie może się nie spodobać- Kirkus


(c)Atelcia - zdjecia z instagrama  
Do usłyszenia ! 


poniedziałek, 26 października 2015

102.Recenzja Trylogii Igrzysk Śmierci Suzanne Collins

102.Recenzja Trylogii Igrzysk Śmierci Suzanne Collins



Hej, hej Moi drodzy, w ten cudny już jesienny dzień przychodzę to Was, z "mroczną", zamierająca krew w żyłach trylogią, którą pokochało wiele czytelników, a ekranizacje oglądało setki widzów.

**
Kathniss Everdeen, to nastolatka, która mieszka wraz z siostrą i matką, jednym z Dwunastu Dystryktów w Panem - stolicy Kapitol. Kathniss wiedzie spokojne i dotychczasowe życie; staje się jedyną zdolną psychicznie osobą, do znajdowania i zagospodarowania pożywienia i innych wartościowych rzeczy, dla swojej rodziny. Ponieważ matka nie jest w stanie utrzymać ich, z powodu depresji w jaką wpadła. Zamykając się. Właśnie Katniss postanowiła, że to ona będzie musiała, wziąść sprawy w swoje ręce. Odpowiedzialność za Nią i jej, jedyną kochaną siostrę. Wraz z jej najlepszym przyjacielem Gale - którzy oboje dążą, do siebie uczuciem, lecz nie pokazują tego oficjalnie; polują i sprzedawając na targu tzw. Ćwieku, by przynieść choć odrobinę jedzenia do swoich domów. Ale tą czystą sielankę zakłócają coroczne Dożynki, zwane Głodowymi Igrzyskami, które są głównym wątkiem całej trylogii:

niedziela, 11 października 2015

101. Katowice, Moje Miasto. Jesienne perypetie.

101. Katowice, Moje Miasto. Jesienne perypetie.
Pamiętacie jak w jednej z notek pisałam o tym jak wielkim sercem kocham moje miasto? Gdzie dużo się dzieje i  tętni życiem? Tak, to Katowice, które już ma na karku 150 zł. Jako katowiczanka uwielbiam tam przebywać, uśmiecham się za każdym razem kiedy przekraczam centrum. Kiedyś nie przepadałam za Nim, z wiadomych powodów nawet nie przyjeżdżałam do centrum. A teraz ? Miasto odnowione od rynku, aż po sam dworzec. Nigdy nie wyglądało tak dobrze jak teraz. Różnorodne imprezy, galerie, jarmarki na rynku czy ozdobne fontanny z ławeczkami.. no miasto tętni życiem. A dla wewnętrznego nastroju, wspaniałe atrakcje muzealne, i imprezy w spodku na rynku czy w okolicznych galeriach.Z tej strony zachęcam do przyjazdu, bo naprawdę Katowice, to teraz kulturowo-nowoczesne miasto do, którego z miłą chęcią jeżdżę ;)

We Wrześniu mieliśmy w miarę jeszcze (bynajmniej u Mnie) ciepło, wszystko zgrało się idealnie. Nie mówiąc o tym, że cały miesiąc załatwiałam potrzebne mi sprawy tj. szkoła czy praca i oczywiście to robiłam. Teraz zaczął się Październik i co? Zimno. Po za tym jakbyście nie wiedzieli, zaczęłam się bawić w CSS i HTMLu. Nie jest to, aż tak trudne jak sobie to, wyobrażałam. Daje jakoś rade. Zmieniłam szablon (zamówiłam sobie). Jak pisałam w poprzedniej notce tworzę nowego bloga z opowiadaniem, w międzyczasie tworzę grafikę, czytam, oglądam, spotykam się z Kamilem, gram. Wspomniałam Wam na początku, że załatwiałam sprawy szkolne i więc tak: dwa tygodnie temu  dowiedziałam się, że nie otworzą mi "Reklamy i Multimedii" w szkole do której się zapisałam w kwietniu, zaraz po zakończeniu roku szkolnego i co? Postanowiłam się nie poddawać, i poszukać innych szkół o moim wymarzonym kierunku. Przeszukałam wszelkie oferty i kierunki, szkoły i w końcu znalazłam i zapisałam się online do Szkoły Policealnej TEB Edukacja.  Dwa dni potem byłam donieść dokumenty, bo dużo jest chętnych i przydzielą mi do grupy. Grafika Komputerowa, to jest to! Wierzę, że tym razem otworzą! A co z pracą? Po raz pierwszy przeszłam, przez próg życia dorosłego 29.09 jako sprzedawca pączek w jednej z najsłynniejszej paczkarni w centrum Katowic. Zaczęłam próbę jako uczennica, nie jest to jakaś wymarzona praca, ale lepsze to niż nic. Na początku opanowywałam sztukę rodzaji pączków, i smaki wraz z posypkami. Zwykła pamięciowe, nic nad szczególnego. Później poszłam z taką NOWĄ na kasę, a tam podawałam pączki, dzięki temu zapamiętałam co i jak. Nie jest trudno. Na drugi dzień, weszłam na kasę; już na początku było trudno nie powiem, ale wzięłam głęboki wdech i jakoś to poszło. Dwa dni później już byłam, i na wydaniu i kasie sama bez pomocy, dałam radę. Tak to dziennie, od 10-18, czasem są nadgodziny. Po pracy sprzątamy cały sklep, to trochę trudno jest - męcząco. A tak w ogóle, to dzięki tej nauce uczę się jakiegoś doświadczenia w sprzedaży, a w dodatku szef daje mi dziennie po 50-70 zł, więc jakaś tam kasiorka jest. Takie moje ostatnio jest życie - wstaje, jem, praca, wracam, jem, śpię. Jak mam chwilę i nie jestem, aż tak zmęczona to coś poczytam, obejrzę. Cóż takie życie myślę, że zrozumiecie. A i wybaczcie za niedociągnięcia w notce i chaos. Pisze tą notkę na telefonie i niestety, ale nie mam kiedy na spokojnie napisać cokolwiek. Dzisiaj ubogo, bez grafiki.

Wybaczcie, do usłyszenia ;*

środa, 9 września 2015

100. Sierpień 2015. Urodziny Bloga - 5 lat + Nowości

100. Sierpień 2015. Urodziny Bloga - 5 lat + Nowości
Hej ! Tak jak mówiłam wróciłam do Was całkiem odnowiona i pełna motywacji. Wakacyjna lipcowa notka macie tutaj, serdecznie zapraszam do ponownego czytania. A tymczasem..


*********************************

Sierpień. Ostatni miesiąc, pełne słońca i świeżego powietrza. Jak wiecie, był okropny, upalny okres w porze letniej: susze, brak deszczu. Pogoda niestety nie dla Mnie, jako alergika i astmatyka. W takich temperaturach nie wychodziłam kompletnie z domu chyba, że jedynie po godzinie 17-stej kiedy to słonko było nisko. Ale oprócz tych upalnych dni, były również takie: pełne planów, radości i zabawy. Przez cały miesiąc, weekendami nie było Mnie w domu. Ciągle gdzieś jeździłam, wędrowałam. Stwierdziłam, że mam dość siedzenia od kwietnia. Kiedy matura napisana, a również i egzamin zawodowy, to co miałam robić ? A to czytałam, oglądałam, spędzałam czas..Ale ileż można? To się stało nudne i monotonne, i kiedy zaczął się sierpień stwierdziłam - dość ! Skończyło się, czas się wyrwać gdzieś, i spędzić choć odrobinę czasu po za domem. Więc, pierwszą moją wędrówką było do nieznanego mi miejsca, pełne przepięknych widoków na jezioro, nad którym widniały góry, lasy i pola. Coś, co nie da się opisać. Jeszcze piękniejsze widoki, niż w Porąbce. A właśnie, nie powiedziałam Wam jak to miejsce się nazywa i gdzie ono się znajduje. W dniu 14-16 sierpnia byłam w małej wsi, koło Nowego Sącza - Znamierowice. Miejsce przepiękne, domek rodziny mojego Kamila, z widokiem na jezioro. Nic dodać, nic ująć ! Co zwiedziłam ? A byliśmy nad jeziorem, gdzie tam na podeście, opalaliśmy się. Nawet miałam okazję, po raz pierwszy motorówką się przejechać - jedno z najpiękniejszych przeżyć, od kiedy nie pokochałam gór. Ten podmuch wiatru, szum fal, a wokół piękne górskie widoki. Coś wspaniałego. A tak to spacery, piwko, kawka, herbatka, kościół, poznanie rodzinki od Kamila (dalszej i tej bliższej). A wieczorem romantyczna chwila - płynięcie z delikatnych nurtem łódką z Kamilem. Fakt, faktem okropnie się wtedy bałam (brak umiejętności pływania), ale nie mogłam odmówić. Czułam się jak Banshee, heh xd Ale też w ostatni dzień zabrał Mnie łódką, na skałki. Czułam wtedy, że żyje - (nie pisze Wam do w poszczególnych dniach robiłam, bo nie ma to najmniejszego sensu. Zanudzilibyście na śmierć, więc pisze wam o przeżyciach jakie miałam i w skrócie, by było raźniej. Przechodzę dalej). Powrót do domu był okropnie męczący, że aż zasnęło mi się, hih. Kolejna wyprawa, a zarazem najdłuższa miała miejsce 17-23.08 - tydzień w Porąbce. Pogoda dopisała, tylko w poniedziałek było brzydko - ale to nie zepsuło nam humorów. Bawiliśmy się świetnie, pomijając moją tępą główkę, która rozkmijała różne bezsensowne rzeczy, ale było znakomicie ! Przez cały ten okres, nie było siedzenia w domu, o nie ! Pewnego słonecznego dnia, po opalaniu się na delikatnych (wreście, brak upałów) słońcu, Kamil zabrał Mnie na wycieczkę, po miejscowości Kozubnik. Widoczki były nieziemskie - jak to przystało, na moje wspaniałe góry ! Widziałam przeróżne domki, wspaniałe ruiny dawnego hotelu - który na nowo odtwarzają, a także piękny lasek. Wszystko było piękne i fascynujące. Porobiliśmy foteczki, spędziliśmy miło dzień. Na obiad pojechaliśmy oczywiście do "Nocnego Marka", którego tak uwielbiamy - najlepsza pizzeria, w tamtych okolicach. Przez kolejne dni spędziliśmy w gronie mojej siostry i Piotrka (jej chłopaka), a później mamy, która przyjechała w ostatnie dni. Tak więc, zabrała Nas na wycieczkę do Międzybrodzia Żywieckiego (w przedostatni dzień powrotu do Katowic), by pokazać jak pięknie może być z drugiej strony - serce zamarło mi podwójnie. No cóż, tydzień wakacyjny się skończył.  A przez kolejne i ostatnie dni wakacji, przeszły bez żadnego problemu. Tylko czemu tak szybko ? Dla Mnie to w sumie nie ma najmniejszego znaczenia, bo i tak nie chodzę już do szkoły Więc, teraz napisze do było w tych ostatnich dniach. W czwartek 27.08, byłam na trzaskaniu talerzy u kuzynki Kamila, która bierze ślub w sobotę 29.08 na który idę z Kamilem. W piątek 28.08 byłam odebrać dyplom ukończenia technika informatyka i zdałam na 96 proc. Jest idealnie. Więc z takim wynikiem możemy uznać, że ten miesiąc był the best. A jak wam minęły wakacje ? Lipiec ? Sierpień ?

*********************************

Ten jeden wyjątkowy dzień, dla dwójki kochających się ludzi. Tyle emocji, łez. Wszystko musi być zapięte, na ostatni guzik. Nie tylko przez gości, ale przede wszystkim przez Młodą Parę. Mowa tutaj o Angelice i Michale, kuzynce Kamila u których, byłam na weselu 29.08 wraz z Kamilem i resztą jego rodziny. Ślub miał się rozpocząć, o godzinie 14 w Rudzie Śląskiej. Więc wstałam z niesamowitym humorem (nie licząc tego, że wszystko co było kończynami, dzięki której człowiek mógł się poruszać, na moją niekorzyść okropnie Mnie bolały. Dodatkowo gardło,wspaniale poprostu). Ale nikt, a nic nie pozwolił na to bym straciła jakikolwiek cień dobrego humoru. Wszystko szło z gracją i perfekcją, chociaż moje perfekcyjne "ja", nie dawało mi kompletnie poczucie spokoju, to nie dałam za wygraną. Nerwy i niepokój - na jakiś czas uspokoiłam się, jadąc w samochodzie Kamila, który prowadził nas, aż do samego centrum Katowic.Ale czy to Mnie uspokoiło ?  Powiedzmy - ból nadal czułam, nie wiem czy tak właśnie Panna Młoda czuje się, gdy nadchodzi ten piękny i szczególny dzień ? Chyba dwa razy gorzej, ale nie polecam tego uczucia. Wreszcie gdy wszystko było zapięte na ostatni guzik, wyruszyliśmy małym busikiem po innych towarzyszy. A później w stronę kościoła, na Wirek w Rudzie Śląskiej. Ceremonia zaślubin była niesamowita, piękny wystrojony kościół, sukienka Angeli, śpiew - szczególnie piosenka "Alleluja". No nie mogłam nie płakać, łzy płynęły i płynęły. Tak to wszystko było piękne, że moje emocje nie wytrzymały. W sumie każda dziewczyna, marzy, by być taką (choć raz w życiu) piękną księżniczką w śnieżnobiałej sukni. Po ceremonii, pojechaliśmy autokarem do Hotelu "Sylvia" Restauracji w Gliwicach. Przywitaliśmy Młodą Parę pierwszym toastem, wręczyliśmy im nasze prezenty, po czym zasiedliśmy do stołów, by zjeść wykwintny obiad. Impreza były niesamowita - zabawa, muzyka, tańce i niesamowita atmosfera - dobra nie licząc to, że mój ból mięśni dał znak ponownie o godzinie drugiej, ale to już inna sprawa. Uśmiecham się do siebie, bo z całej tej imprezy podobały mi się zabawy i szczególnie godzina 24:00. Czas, który miał zaznaczyć moją przyszłość - odczepiny. Przed tą całą sytucją mówiłam sobie w myślach "chce mieć ten welon, chce mieć ten welon". I kto złapał ten welon ? Oczywiście ja! Biorę pod uwagę, że zaraz miał mi Pan Młody, wybrać mojego przyszłego wybranka - denerwowałam się, by nie był to nikt obcy mi. Czekałam niecierpliwie na wynik końcowy, modliłam się by to był właśnie ON, mój jedyny. I tak się stało, los mi daje owe znaki, że Kamil jest tym moim jedynym (sam powiedział mi "miałem pozwolić, by ktoś inny był twoim mężem, nigdy w życiu!") - aż się wzruszyłam. Gdy złapał kokardkę, (w sumie "wyrwał", bo złapali równocześnie z innym kolesiem - Kamil kokardkę, a koleś wstążkę) ale tamten honorowo uznał, że nie będzie się bawił w jakieś trójkąty, to oddał mu wstążkę z kokardki, a sam otrzymał flaszkę. Więc Kamil został Moim, przyszłym mężem. Ale ile było ekscytacji, czułam się szczęśliwa. Czułam się nieziemsko szczęśliwa. Od samego początku, aż do końca całej imprezy. Cóż, miałam welon, swoją miłość - czego chcieć więcej? No tak - własnego ślubu, który kiedyś tam będzie. Na samym końcu już, byłam totalnie zmęczona. Wszystko Mnie zaczęło boleć, mięśnie, głowa i nogi. Uwierzcie mi, nie nawaliłam się, bo wypiłam zaledwie dwa drinki - brałam tabletkę wcześniej. Ostatnim Moim tańcem, był taniec z Kamilem do piosenki "Love Me Like You Do" i wielki mix potem. Po podziękowaniu, za wspaniałą zabawę, zebraliśmy się busem do domu. I w Katowicach byliśmy ok. piątej. A ja zmęczona, szczęśliwa i pełna nadziei na wspaniałą przyszłość, przytuliłam się do Kamila - mojego wspaniałego (chłopaka) przyszłego (mam nadzieję) przeznaczonego mi, męża i spokojnie poszłam spać.


*********************************

To już 5 lat.. 
Z tej okazji chce Wam serdecznie podziękować za to, że jesteście tyle czasu ze Mną..

Za ciepłe komentarze i za motywację..

Mam nadzieje, że będę z Wami przez kolejne lata, i obyście Mnie nie mieli dość.
Dziękuje serdecznie z całego serca, wszystkim moim czytelnikom. A szczególności Melianie, Anuul'ce, MrDark'owi, Rebecce, Muzyczcexd - za to, że Mnie oglądacie, i dajecie mi słowa otuchy. Każdy komentarz daje radość na twarzy. Jeszcze raz, dziękuje bardzo <3

*********************************





*********************************

ZMIANY/NOWOŚCI:
1. Blog z opowiadaniem (wkrótce!!)
2. Wielka Rewolucja (czytelnicy, obserwowani, recenzje, grafika, fotografia...)

*********************************


Edit. Aktualizacja 9.09.2015
Wybaczcie, niestety nie wyrobiłam się na czas jeśli chodzi o notkę urodzinową.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Dziękuje za każdy komentarz i do zobaczenia ;*





czwartek, 6 sierpnia 2015

#004. Wakacyjno - Informacyjnie

#004. Wakacyjno - Informacyjnie
Hej ! Przepraszam z całego serca Was, ale przez przypadek usunęłam poprzedniego posta wraz z waszymi kochanymi komentarzami, przepraszam. Niedługo pojawi się nowy post z nowym wyglądem i nowinkami - miedzy czasie wyjeżdżam, więc nie pojawi się szybko niż pod koniec sierpnia lub na początku września na urodziny. A teraz nie pozostało Wam nic innego, jak czekać na nowy post. Pozdrawiam, Atelcia :* 



DO USŁYSZENIA !

czwartek, 18 czerwca 2015

098.Cykl "Dary Anioła", Recenzja Dary Anioła: Miasto Zagubionych Dusz + kilka słów

098.Cykl "Dary Anioła", Recenzja Dary Anioła: Miasto Zagubionych Dusz + kilka słów

Czy Jesteś faerie, babcią, dziewczyną, chłopakiem czy nawet Nocnym Łowcą to nie oprzesz się historii, którą zna cały świat. Mowa tutaj to sześciu tomowym cyklu Cassandry Clare "Dary Anioła".
Dzisiaj przychodzę z recenzją jedną z nich. Ale by przybrać na uwadze, że to nie jest pierwszy tom, tylko piąty, chce wam przypomnieć w skrócie co się działo wcześniej. A więc zapraszam..

I tom: Dary Anioła: "Miasto Kości"


Tysiące lat temu, Anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył rasę Nephilim, pół ludzi, pół aniołów. Mieszańcy człowieka i anioła przebywają wśród nas, ukryci, ale wciąż obecni, są naszą niewidzialną ochroną. Nazywają ich Nocnymi Łowcami. Nocni Łowcy przestrzegają praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Ich zadaniem jest chronić nasz świat przed demonami, które podróżują między światami, niszcząc wszystko na swej drodze. Ich zadaniem jest również utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, znanymi jako wilkołaki, wampiry, czarodzieje i wróżki. W swoich obowiązkach są wspomagani przez tajemniczych Cichych Braci. Cisi Bracia mają zaszyte oczy i usta i rządzą Miastem Kości, nekropolią znajdującą się pod ulicami Manhattanu, w której leżą zmarli Łowcy. Cisi Bracia prowadzą archiwa wszystkich Łowców Cieni, jacy kiedykolwiek żyli. Strzegą również trzech boskich przedmiotów, które anioł Razjel powierzył swoim dzieciom. Jednym z nich jest Miecz. Drugim Lustro. Trzecim Kielich. Od tysięcy lat Cisi Bracia strzegli boskich przedmiotów. I było tak aż do Powstania, wojny domowej, pod przywództwem zbuntowanego Łowcy, Valentine'a, który niemal na zawsze zniszczył tajemny świat Łowców. I mimo że od śmierci Valentine'a minęło wiele lat, rany, jakie zostawił, nigdy się nie zabliźniły. Od Powstania minęło piętnaście lat. Jest upalny sierpień w tętniącym życiem Nowym Jorku. W podziemnym świecie szerzy się wieść, że Valentine powrócił na czele armii wyklętych. A Kielich zaginął. Główną bohaterką jest piętnastoletnia Clary Fray, która w Klubie Pandemonium jest świadkiem morderstwa popełnionego przez trzech nastolatków pokrytych tatuażami i walczących dziwną bronią. Clary czuje, że powinna zawiadomić policję, ale wie, że nikt jej nie uwierzy, gdyż ciało zamordowanego rozpłynęło się w powietrzu, a napastników nikt oprócz niej nie widzi. Są to Nocni Łowcy, tajemna kasta wojowników, których celem jest walka z demonami. W ciągu następnych 24 godzin znika matka Clary, a ona sama o mało nie ginie z ręki demona. Pojawia się pytanie, czemu demony interesują się zwykłą dziewczyną i jej matką? I skąd u Clary dar widzenia?... Tajemnice się mnożą a czas nieubłaganie ucieka... Clary Fray, poszukując swojej zaginionej matki, trafia do tajemnego świata, położonego głęboko pod ulicami Nowego Jorku, zwanego Podziemnym Światem, pełnego tajemniczych wróżek, wampirów, hybryd człowieka i wampira, i demonów. Clary jest rozdarta pomiędzy uczuciami, które żywi do dwóch chłopców - jej najlepszego przyjaciela, Simona, oraz do tajemniczego Nocnego Łowcy, pół człowieka, półanioła Jace'a. Wkrótce sama staje się częścią ukrytego świata łowców demonów zwanych Nefilim i odkrywa straszną tajemnicę... Uratowanie matki może bowiem zagrozić istnieniu całego świata. 


II tom: Dary Anioła: "Miasto Popiołów"

 "Miasto Popiołów"stanowi bezpośrednią kontynuację zdarzeń zapisanych w "Mieście kości", poza bezpośrednią fabułą, w dużej mierze wypełniona jest poprzez rozterki głównej bohaterki, Clary, która w pierwszej części dowiedziała się, że chłopak do którego uczuciem zapałała jest jej bratem. Clary nie wie jak odegnać to uczucie, jednocześnie dotychczasowa przyjaźń z Simonem przestaje być już tylko przyjaźnią...Clary ma dość nowego życia, dość bycia Nocnym Łowcą. Nie chce już widzieć mieszkańców Podziemnych: wampirów, wilkołaków, czarnoksiężników i wróżek. Pragnie normalności i towarzystwa jej przyjaciela, Simona. Ale ciężko jest uciec przed swoją naturą. Także jej brat (w którym była zakochana) Jace nie chce by Clary, tak po prostu odeszła. Mało tego: matka Clary pogrążona jest w śpiączce i uratować ją może tylko pokonanie Valentine'a - ojca Clary, który lata temu przeszedł na stronę sił zła.Ktoś zaczyna zabijać dzieci mieszkańców Podziemnych. Gdy na dodatek skradziony zostaje artefakt znany jako Miecz Dusz, do Nowego Jorku przybywa Inkwizytorka. Rozpoczyna swoje dochodzenie, w którym podejrzenia padają na Jace'a, ponieważ - jak wieży Inkwizytorka - współpracuje on ze swym ojcem, Valentinem. Do Nowego Jorku z Idris wracają rodzice Isabelle i Aleca, razem z Maxem, najmłodszym synem, który teraz znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie.


III tom: Dary Anioła: "Miasto Szkła"

Rozpoczyna się w tydzień po zakończeniu wydarzeń z poprzedniej szczęści, "Miasta Popiołów". Rodzice Isabelle i Aleca, którzy wrócili do Nowego Jorku z Idris, świata Nocnych Łowców, przygotowują się do wyprawy do Alicente. Alicente to jedno z miast Idris. Zabierają ze sobą swe dzieci oraz Jace'a i Clary. Clary ma zostać przesłuchana przez członków rady, która chce wyjaśnić jej zdolności w związku z runami, które objawiły się w pierwszej części , "Mieście Kości". Jace nie jest zadowolony z takich planów i namawia Simona, by ten wraz z nim przekonał rodziców Isabelle i Aleca, że Clary zmieniła zdanie i nie chce wyruszać w podróż razem z nimi.Podczas rozmowy siedziba bohaterów zostaje niespodziewanie zaatakowana przez demony. W trakcie walk Simon odnosi ciężkie rany. Magnus Bane otwiera portal do Idris, przez który ucieka rodzina Lightwoodów (Isabelle, Alec, ich młodszy brat Max i rodzice) oraz Jace niosący umierającego Simona. Simon jako wampir jest mieszkańcem Podziemnych i nie ma prawa przebywać w Alicente. Gdy Clary dociera na miejsce, nikogo nie zastaje. Postanawia sama otworzyć portal do Idris. Kiedy przez niego przechodzi, chwyta ją Luke (wilkołak, przyjaciel matki Clary) i także zostaje przeniesiony. Clary udaje się dotrzeć do Alicante. Wkrótce miasto zostaje zaatakowane przez Valentine'a. Bohaterowie nie tylko walczą z wrogiem, ale także ze swymi uczuciami względem siebie.


IV tom: Dary Anioła: "Miasto Upadłych Aniołów"

Miłość, krew, zdrada i zemsta - w Mieście Upadłych Aniołów stawki są coraz wyższe. Simon Lewis ma pewne problemy z przystosowaniem się do swojego, nowego życia jako wampir, szczególnie teraz gdy prawie nie widując swojej najlepszej przyjaciółki Clary, przyłapuje ją na treningu Nocnych Łowców i spędzaniu czasu z jej nowym chłopakiem Jace'm. Nie wspominając, że Simon nie za bardzo wie jak poradzić sobie z presją związaną, z nie-randką, z dwoma dziewczynami na raz. Co zrobi wampir kochający światło dzienne? Simon decyduje, że potrzebuje przerwy i opuszcza miasto - tylko po to, by odkryć, że złowrogie wydarzenia podążają za nim. Uświadamia sobie, że wojna, o której myśleli, że została wygrana, mogła się jeszcze wcale nie zakończyć. Simon musi wezwać swoich przyjaciół Nocnych Łowców, aby bronić nadchodzących dni - o ile potrafią oni zapomnieć o swoich rozpadających się wzajemnych relacjach, tak długo jak trzeba stawić czoło wyzwaniu.
V tom: Dary Anioła: "Miasto Zagubionych Dusz"

Demonica Lilith została zniszczona i Jace został uwolniony spod jej niewoli. Lecz kiedy Nocni Łowcy przybyli mu na ratunek, znaleźli jedynie krew i potłuczone szkło. Nie zaginął tylko chłopak, którego Clary kocha, ale również ten, którego nienawidzi - Sebastian, syn Valentine'a: syn zdecydowany odnieść sukces tam, gdzie jego ojciec zawiódł i zmusić Nocnych Łowców do uległości. Żadna magia w mocy Clave nie jest w stanie zlokalizować żadnego z chłopców, ale Jace nie potrafi trzymać się z daleka - nie od Clary. Kiedy spotykają się ponownie, Clary odkrywa potworność, jaką uczyniła ginąca magia Lilith - Jace nie jest już chłopakiem, którego kochała. On i Sebastian są teraz związani ze sobą i Jace stał się tym, czego najbardziej się obawiał: prawdziwym sługą zła Valentine'a. Clave jest zdecydowane zabić Sebastiana, ale nie można zniszczyć jednego bez zabijania drugiego. Czy Nocni Łowcy zawahają się, by zabić jednego z nich? Jedynie mała grupa składająca się z Clary oraz przyjaciół i rodziny Jace'a wierzy, że Jace może być ocalony - i że od tego zbawienia może zależeć przyszłość Nocnych Łowców. Muszą przeciwstawić się Clave i zaatakować na własną rękę. Alec, Magnus, Simon i Isabelle muszą współpracować, by ocalić Jace'a: pertraktując ze złowieszczą Królową Faerie, rozważając układy z demonami i w końcu zwracając się do Żelaznych Sióstr, odizolowanymi i bezlitosnymi wytwórczyniami broni Nocnych Łowców, które powiedzą im, że żadna broń na ziemi nie może zerwać więzi między Sebastianem i Jacem. Ich jedyną szansą na odcięcie Jace jest rzucenie wyzwania Niebu i Piekłu - ryzykując śmierć zarówno wszystkich, jak i żadnego z nich. I muszą się tego podjąć bez Clary. Ponieważ Clary odeszła w samo serce ciemności, by rozegrać niebezpieczną grę, całkowicie sama. Ceną za przegraną nie byłoby wyłącznie jej życie, ale również dusza Jace'a. Pragnie zrobić dla Jace'a wszystko, ale czy może wciąż mu ufać? Czy naprawdę jest zgubiony? Jaka cena jest zbyt wysoka do zapłacenia, nawet dla miłości? 

VI tom: Dary Anioła: "Miasto Niebiańskiego Ognia"



Ciemność powraca do świata Nocnych Łowców. Kiedy ich społeczeństwo rozpada się wokół nich, Clary, Jace, Simon oraz ich przyjaciele muszą się połączyć, by razem stanąć do walki z największym złem, któremu Nefilim kiedykolwiek stawiali czoła: z bratem Clary. Nic na świecie nie może go pokonać. Czy muszą więc odbyć podróż do innego świata, by tam znaleźć szansę?W długo oczekiwanym zakończeniu uznanej serii "Dary Anioła" Clary i jej przyjaciele muszą stawić czoła złu większemu niż kiedykolwiek wcześniej: jej bratu. Sebastian Morgenstern podróżuje, systematycznie obracając Nocnych Łowców przeciwko sobie. Mając Mroczny Kielich przemienia Nocnych Łowców w stworzenia z koszmaru, prowadząc rodziny i związki do rozpadu, by powiększać szeregi swojej Mrocznej Armii.Osaczeni Nocni Łowcy wycofują się do Idrisu - ale nawet słynne demoniczne wieże Alicante nie są w stanie zatrzymać Sebastiana w zatoce. Kto będzie strzec świata przed demonami, kiedy Nefilim są uwięzieni w Idrisie? Kiedy jedna z największych zdrad Nefilim zostaje ujawniona, Clary, Jace, Isabelle, Simon i Alec muszą uciekać - nawet jeśli droga poprowadzi ich w głąb krainy demonów, gdzie żaden Nocny Łowca nie postawił wcześniej nogi, i skąd żaden człowiek nigdy nie wrócił...Miłość będzie poświęcona i życia stracone w straszliwej bitwie o losy świata w ekscytującej ostatniej części serii "Dary Anioła".


***
Macie już w skrócie przedstawiony cały cykl Cassandry Clare "Dary Anioła". A czas na więcej słów o V tomie czyli Miasto Zagubionych Dusz..

Mroczny, trzymający w napięciu tom słynnego cyklu "Dary Anioła". Książkę dostałam na gwiadkę w chyba 2012 roku, zaczęłam ją czytać później gdyż czytałam jeszcze pozostałe tomy.Kiedy skończyłam  czytać ostatnią kartkę czwartego tomu, nie mogłam nie zacząć piątego. Pierwsze rozdziały stawały się luźnie, jak to na początku każdej książki. Po pewnym czasie kiedy to się głębiej wdrążałam starałam się zrozumieć sens całej sytuacji jaka miała miejsce w Nowych Jorku.. Głównym wątkiem było ratowanie Jace z rąk okrutnego  Sebastiana, który planował swój niecny plan. Z początku szło tu wolno, starał się przechytrzyć Clary swoją "miłością" rodzeństwa. Ale nasza bohaterka nie dała za wygraną. Według Mnie Clary źle zrobiła przychodząc do kryjówki Sebastiana - rozumiem chciała ratować Jace. Tylko czy nie naraziła się na niebezpieczeństwo ? Ok, miała pierścień dzięki czemu mogła komunikować się z Simonem - ja bałabym się, że mógłby się połapać jaki jest mój tak naprawdę cel przybycia. Najgorszą sceną i najmroczniejszą była scena Klubu gdzie Sebastian zabrał Clary:


W książce też występowały humorystyczne sceny, którzy moim zdaniem bohaterowie nie powinni jakoś tak reagować między innymi Jace - ale po nim można było się spodziewać. Opisując swoją sytuację, niezbyt się przejął. A jaką sytuacją ? To się dowiecie jak przeczytacie. Na to niestety opowiedział jednym zdaniem:

" - Dużą i brzydką - powiedziała Isabelle. - Na piersi.
- Cholera. - mruknął Jace. - A zależało mi na tych pieniądzach za pokaz mody plażowej."


Nie pomijając, że było też poważnie:

"Dwoje ludzi. Są wspomnienia, których czas nie wymaże, Clarisso. Zapytaj swojego przyjaciela Magnusa Bane'a, jeśli mi nie wierzysz. Wieczność nie sprawia, że zapomina się o stracie, ona tylko staje się znośniejsza."

Jeden z moich ulubionych cytatów: 

"Nie możesz mnie przed tym ochronić jak przed raną zadaną mieczem. To milion skaleczeń papierem każdego dnia."


Na zakończenie mogę powiedzieć, że brak słów w niektórych momentach. Nie ma słów, co by mogło opisać moje emocję. Nie licząc, wzruszeń, jaki występował kiedy do Alec spotkał się po raz ostatni z Magnusem. Wiele dziwnych sytuacji, krytycznych obrażeń, a także wzlotów i upadków w bitwie, w miłości i poświęceniu. Krwawych opisach, a także w fascynujących obrazach czy brutalnych scenach (nie zdradzę jakich xD ). To wszystko znajdziecie w piątej części cyklu Cassadry Clare "Dary Anioła".

-----
***
Wybaczcie, że się nie odzywam, ale myślę za każdym razem, co by Ci tutaj na bazgrać. W moim teraz życiu nic specjalnego się nie dzieje, jak za czasów tej "świetnej", "cudownej" szkoły dzięki której wszystko jest "piękne". Dobra, dość o tym. Od pierwszego czerwca rozwinęły się upały, które no niezbyt lubię, bo czuje się przy nich jak ostatnia z męczennic. Nic mi się nie chce, a to już jest porażką w słoneczne dni. Rozumiem pochmurno jest, ale by na słońcu czuć nie chęć? To nie podobne. W piątek 5 czerwca byłam u mojego małego Brząca z okazji dnia dziecka. Ale urósł, niesamowicie duży jest. Jako matka chrzestna jestem z niego dumna. Wieczorem tego samego dnia pojechałam do Porąbki na weekend czerwcowy z Kamilem, Moją Siostrą Natalią i Piotrek - jej chłopakiem, a naszym znajomym. Ten wypad weekend spędziliśmy na tym, że rankiem pojechaliśmy w sobotę na zakupy. Zrobiliśmy obiadek, gdzie później powędrowaliśmy do centrum miasteczka, nad małą rzeczkę, by schłodzić nogi i w ogóle. Upał nie z tej ziemi, oczywiście po za pomoczeniem się nóg był też dalszy kierunek, niż zamierzałam i to był błąd. Ogólnie nie opowiadałam nigdy, czego tak naprawdę się boję, a boję się pająków, karuzel ogromnych jak rollercoster, a szczególnie wody i jeszcze raz wody. Nie wejdę do basenu, gdzie jest 1,50 - taki duży olimpijski. A tam nad rzeką to było powyżej kolan - nie było głęboko, ale gdybyście upadli to ładnie się zanurzyć można. Dla Mnie to żywioł, który nie mogę przezwyciężyć. Dlatego, boję się jak Kamil czy Natalia  proponują basen. Wiem jak to było rok temu. Nawet nie postoje sobie w wodzie będący 1,20, bez trzymania się czegokolwiek lub kogokolwiek. Zaczynam wtedy panikować, trząść się i w sobie trzymać ten lęk. Później wyszłam z wody - tutaj wracam już wydarzeniami z Porąbki. Siedziałam z kulona mając nadzieję, że ten dzień będzie dobry jeszcze - i tak też się stało, było fajnie. Porobiliśmy pełno zdjęć, byliśmy też na lodach w centrum - które są tak pyszne, że można to pofrunąć, aż do nieba, czujecie jakbyście płynęli, po niebieskich chmurach. Pyszne, kremowe.. no coś  niebiańskiego! Lody włoskie, pychotka! Po powrocie grill, film wieczorem i poszliśmy spać. Nazajutrz, spędziliśmy niedzielę w spokoju i przyjemnie. O 20 wyjazd. Nie chciało mi się kompletnie jechać. Wieczorem potwornie było mi smutno, że hej.
-------
Przez kolejne dni w domu to nic szczególnego nie było do roboty, byłam w szkole na zajęciach, przed egzaminem zawodowym, który już jest za Mną. Między czasie poszłam odebrać książkę z Bonito.pl ( księgarnia internetowa polecam ! ) "Sny"  Anna Frankowska - to książka mojej najlepszej kumpeli napisała ją w 2013 roku. Ma 19 lat. Zadedykowała ją swojej siostrze. Teraz znowu wydaje, ale teraz bardziej kryminał połączony z nutką romantyzmu. Jak wiecie kiedyś byłam YouTuberką, nagrywałam własne seriale i fandubingowałam. Byłam odcięta od świata, bo nie miałam przyjaciół nikogo, brak jakichkolwiek relacji ludzkich, bo niestety, ale klasa się odcięła, ale to już wiecie kiedy do Was przyszłam. Anie (in. muzyczkaxd), spotkałam na YouTube kiedy kręciła seriale z simsów i się zaprzyjaźniłyśmy. Dzwoniła do Mnie, pisałyśmy SMS, a później wysyłaliśmy sobie listy. Potem jakoś kontakt się urwał, po dwóch latach ożył znowu. Miała jakieś problemy. Ale znowu jesteśmy w kontakcie, więc się cieszę. Tak samo jak z Pauliną (glitery.pl), którą poznałam w drugie klasie gimnazjum czy Natalie co również była YouTuberką. Te trzy dziewczyny są moimi najlepszymi koleżankami. Później poznałam Meliankę (bloomer-muska.mylog.pl), z którą piszę emaile. I do nich dołączyły inne wspaniałe osoby - Wy, moi czytelnicy ! <3 A tak to nic ostatnio nie robię, jedynie spotykam się, więcej wychodzę na słoneczko. Ostatnio byłam na rolkach pojechałam na Dolinę Trzech Stawów, ale uczę się dopiero. Najgorsze jest mi jeździć z górki i hamować. Co jak co, ale bawiliśmy się super! Jakiś czas temu były Targi Książki w Katowicach, musiałam niestety omijać szerokim łukiem, bo nie mam już mało kasy na książki. Portfelik robi mi focha. Na dzień dzisiejszy czytam "W Pierścieniu Ognia" . Po za książkami oglądam trzy seriale: "Winxclub: Sezon 6" - jeszcze go w ogóle nie obejrzałam,  "Skazanego na Śmierć" -  męczę go i męczę. I teraz zaczęłam śmigać "Dawno, dawno temu" świetny serial połączony z najpiękniejszymi baśniami - Disneya. Opowiada o tym jak na bohaterów bajek dla dzieci zostaje rzucona klątwa. Przeniesieni do miasteczka Storybrook prowadzą normalne życie nie pamiętając tego kim są. Uratować ich może tylko córka Śnieżki - Emma. Bardzo fajny serial, polecili mi go Ross Chandzia i Konrad - Thank You !! Więc, to tyle chyba z mojej strony. Planuje coś w następnej notce ektra, a teraz życzę miłego czytania. Sorry, za niedoskonałości i literówki.

Pozdrawiam ;**

------
***

Nomicja Od LBA z bloga http://szkicownikcookie.blogspot.com/- dziękuje ;**


1. Szczególne wspomnienie jakieś ważne dla Ciebie?
Tego jest naprawdę dużo, ale napewno jak pierwszy raz znalazłam się na castingu w moim rodzinnym mieście Katowice na "Mam Talent" i pierwszy raz w domku mojego chłopaka ;**

2. Gdybyś mogła/mógł zmienić jedną rzecz w swoim życiu, co by to było ?

Zdecydowanie szkoła i kierunek.

3.Film, który szczególnie uktwił Ci w pamięci?
"Gwiazd Naszych Wina", zdecydowanie.

4. Kiedy, czujesz że naprawdę żyjesz?

 Kiedy jestem w moich miejscu, które kocham, na tarasie z książkami przy ukochanej mi osobie - czyli góry i Kamil <33 

5.Hobby/zajęcie, bez którego nie wyobrażasz sobie życia ?

Grafika Komputerowa, Blogowanie, Czytanie i Fotografia <3

6.Jaki kolor kojarzy Ci się z latem i dlaczego ?
Żółty, zielony i pomarańczowy - dlaczego takie kolory ? Ponieważ żółty z ciepłym i złocistym piaskiem, zielony z świeżo skoszoną trawą, a pomarańczowy z zachodzącym słońcem !

7.Czy chciałabyś/chciałbyś mieć skrzydła ?

Pewnie, ze tak. Ale takie, które znikają bym mogła je ukryć przed wścibskimi ludźmi ;))

8.Czyja obecność najbardziej Cię cieszy ?
Mojej rodziny, chłopaka, przyjaciół, ale również mojego miasta - po prostu tego co najbardziej kocham ! <3
9. Piosenka, która Cię opisuje ?

Nie znam takiej, heh xD

10.Jakim zwierzakiem chciałabyś/chciałbyś być po śmierci?

I don't know :DD



piątek, 22 maja 2015

097. Nomicja "Albo Albo Tag"

Hej Hej Kochani ! Zgadnijcie co dzisiaj dla Was mam ? Napewno coś nowego, coś niezwykłego i niespotykanego na Moim blogu. Dzisiaj przychodzę z trochę niecodzienną notką, zaczynam rozwijać swoją trzecią odsłonę. A za ten zaczynamy:

1. WOLISZ CZYTAĆ TRYLOGIE CZY POWIEŚCI JEDNOTOMOWE?

Powiem tak: nie potrafię wyjaśnić czy wolę czytać trylogie czy powieści jednotomowe. Jednak z perspektywy moich ulubionych książek to jednak wolę bardziej trylogię niż powieści jednotomowe. Ponieważ przeważają na moich półkach trylogię i częściej takie czytam książki.

2. WOLISZ CZYTAĆ TYLKO AUTORKI CZY AUTORÓW?

Zdecydowanie Autorki. W ręcę przeważnie trzymam książki pisane przez kobiety, ponieważ wydają się dla Mnie delikatne, romantyczne, pełne wdzięku. Czasem poważne, życiowe, a także fantastyczne czy horrory.

3. WOLISZ KUPOWAĆ W EMPIKU CZY KSIĘGARNIACH INTERNETOWYCH?


Moje kupowanie książek nie jest tylko w empiku. Najczęściej kupuje w Księgarni Świat Książki, ale jeśli nie ma danej książki w tej księgarni przychodzę do Empiku lub Matrasa. Jednakże ostatnio będąc w centrum Katowic, poszłam na ulicę Staromiejską i postanowiłam poszukaj księgarni Bonito.pl. I znalazłam, był to punkt odbioru. W domu postanowiłam wejść na ich stronę i stwierdziłam, że  szybko można dostać książki - w zaledwie dwa dni. I można odebrać to w punkcie odbioru.

4. WOLISZ, BY WSZYSTKIE KSIĄŻKI ZOSTAŁY ZEKRANIZOWANE JAKO FILM CZY SERIAL?


No to trudne pytanie. Jeśli miała by być to trylogia to zdecydowanie wolałabym, żeby to był serial niż film. Czemu ? Więcej by się działo i nie czekało by się tyle czasu. A jeśli to były powieści jednotomowe -  to raczej ekranizację.

5. WOLISZ PIĘĆ STRON DZIENNIE CZY PIĘĆ KSIĄŻEK TYGODNIOWO?

Hmm, bedąc w szkole czytałam książki, jedną na miesiąc. Teraz więcej spędzam nad książkami i straram się je dokończyć, czyli pięć stron dziennie, a nawet więcej.

6. WOLISZ BYĆ PROFESJONALNYM RECENZENTEM CZY AUTOREM?


Biorąc pod uwagę, że uwielbiam pisać to raczej nie nadaje się na Autora książki. Bardziej wole być recenzerką i dawać opinie na temat książek. Niż je pisać.

7. WOLISZ CZYTAĆ W KÓŁKO 20 ULUBIONYCH KSIĄŻEK CZY SIĘGAĆ PO NOWE?
 Na to pytanie mogę odpowiedzieć ta: pół na pół. Czasem uwielbiam wiele razy powracać do starych klasyk. Pięknie jest wrócić do starych lat. Ale nowiuteńkie nowinki są jeszcze lepsze. Te piękne okładki i fabuły.

8. WOLISZ BYĆ BIBLIOTEKARZEM CZY SPRZEDAWCĄ KSIĄŻEK?

Mam takie same zdanie jak Sandra Brzuchnalska z bloga http://shatterme55.blogspot.com.

9. WOLISZ CZYTAĆ TYLKO ULUBIONY TYP LITERATURY CZY WSZYSTKO POZA?

Od początku mojej drogi związane z książkami był tylko typ jeden fantastyka. Teraz mogę czytać każdą, ale są wyjatki: wojenne i wierszowane.

10. WOLISZ CZYTAĆ TYLKO KSIĄŻKI FIZYCZNE CZY E-BOOKI?

Jeśli gdzieś wyjeżdżam np 4 dni to wolę książkę sobię wziąść, ale jakbym miała wyjechać na dłużej wole e-book. Niestety czytnik muszę sobie zakupić.

***
I to tyle z tego tagu. Za nomincję serdecznie dziękuje Sandrze Brzuchnalskiej z bloga http://shatterme55.blogspot.com. No nic, w konkursie u Sandry nie wygrałam, ale trzeba walczyć. Dziękuje za świetną zabawę.

Nominuje teraz:
- g.p.vega z http://vegaczyta.blogspot.com/ (Instagram)
- micjaa z http://siostry-w-bibliotece.blogspot.com (Instagram)
- czytaniemoimtlenem z http://czytanie-moim-tlenem.blogspot.com (Instagram)


Czekam na opinie i wasze tagi ;*
Buziaki ;****


Copyright © 2016 Sekret Słów , Blogger