niedziela, 10 lutego 2013

# 10.02.2013


Katowice, 10.02.2013

Dear Daries..

Mogłam bym zacząć od tego dlaczego tak długo zaszyłam się we własnym umyślę.. Cóż, mogę tylko powiedzieć, że choroba Mnie dopadła i niesforna głupota o której nie warto rozpamiętywać..



Z dniem 24.12.2012 był czas magiczny i pełen ciepła - wigilia Bożego Narodzenia. Uczciłam je z rodzicami i moją siostrą jak zawsze. Po kolacji zasiadłam z siostrą przy choince i odpakowywałyśmy prezenty. Nie spodziewałam się tego po tym co ujrzałam gdy otwierałam prezent od Kamila - kupił mi biżuterię, którą miał mi podarować mój kolega na 18-ste urodziny, ale coś mu nie wyszło. To piękny gest nie spodziewałam się po Nim tego. Nie byliśmy ze sobą nawet, lecz głębi duszy tego pragnęłam lecz okropnie się tego bałam. Cóż pewnie kolejnej  porażki, że znowu zawiodę moje serce i okaże się to kolejną pomyłką sercową. Przez najbliższe dni byłam szczęśliwa, bo spędzałam te uroczyste święta w gronie najbliższych - śpiewaliśmy kolędy, rozmyślaliśmy o tym co najpiękniejsze, a ja snułam najpiękniejszą melodie serca - uczucia do Kamila. W drugi dzień świąt zaprosiłam go do wspólnego świętowania, a iż w tym dniu również mój chrzestny z ciotką przyjechali, nie miałam nic przeciwko, aby Kamil również w tym dniu uczestniczył. Gdy czarujący dzień się rozpoczął myślałam, że będzie bardzo krępujący, a tutaj Kamil Mnie totalnie zaskoczył podejściem do Moich rodziców i samych rozmów. Był otwarty, a z tego co pamiętam to nikt przy stole w salonie nie zasiadł ze Mną i tak otwarcie nie rozmawiał z moimi rodzicami. Ten dzień spędziliśmy na oglądaniu zdjęć z czasów wakacyjnych, śmianiu się czy adorowaniu się nawzajem. Tego dnia Kamil postanowił iż zaprosi Mnie do siebie na obiad i popołudniową kawę do własnego domu w dniu 27.12.2012. Chciał przedstawić Mnie swoim rodzicom i bratu. Byłam w szoku, bo nie byliśmy razem, a on zrobił taki krok. Zgodziłam się, a w głębi duszy czułam się podekscytowana, a zarazem skrępowana.

Nazajutrz pojechałam do Kamila. Serce waliło mi jak z nut. Wysiadłam przy Dworcu PKP,  patrzę a za zakrętu Kamil odbiera Mnie i omijamy te wysypiska, bo trwały tam remonty odnośnie budowy Galerii Katowickiej. Idziemy przez dworzec i gdy wyszliśmy po drugiej stronie dworca zauważyłam, że prawie dwa miesiące temu przechodziłam koło ulicy Stefana  Batorego i obok klatki ze znajomym z klasy. W głębi duszy po prostu nie wiedziałam, że coś takiego Mnie spotka. Cóż, kiedy weszliśmy do środka serce dudniło mi niesłychanie bardzo intensywnie myślałam, że zaraz wyskoczy. Po chwili stałam w wielkim przedpokoju otoczony pięknym dużym mieszkaniem, osobiście co przykuło moją największą uwagę były magiczne świecące girlandy prowadzące od przedpokoju, aż do kuchni. Po chwili przywitali Mnie domownicy - rodzice, a zaraz potem brat. Czułam się okropnie skrępowana i podenerwowana. Kiedy rozmawiałam po raz pierwszy z Kamilem na skype wyobrażałam sobie ich mieszkanie, a szczególnie pokój całkiem inaczej. Bawiłam się w tym dniu znakomicie, szukaliśmy muzyki na sylwestra i spędzaliśmy znakomicie czas. Międzyczasie przyszli znajomi i kuzyn Kamila dać zaliczki na sylwestra. Przez chwile stali rozmawiając z Damianem wypytując się kim ja jestem i w ogóle. To było zarazem zabawne, bo szyje im się nie chowały, a z drugiej strony byłam w centrum uwagi. Wieczorem Kamil Mnie odwiózł do domu, jadąc do domu ciągle moja podświadomość mi mówiła "bądź z Nim", ale nie chciałam, bałam się. W końcu gdy usiedliśmy u Mnie w domu postanowiłam z Kamilem poważnie porozmawiać. Postanowiliśmy spróbować być razem, w tym dniu Kamil wyznał mi, że czuje coś do Mnie więcej niż przyjaźń. Bo mi również nie był obojętny, zależało mi na Nim bardzo. Choć wiedziałam, że to dopiero miesiąc i to jeszcze zauroczenie, ale nie czułam się z nikim innym tak jak przy nim. Czułam spokój i harmonie, wzajemne zrozumienie i spełnienie. To nie to samo co zwykle. Dlatego od 27.12.2012 jesteśmy ze sobą. A dzisiaj mija drugi miesiąc, co Mnie ogromnie cieszy. 

Przez najbliższe dni stycznia i lutego 2013 miałam huśtawki nastrojów. A zacznę od tego, że w połowie stycznia znowu miałam chwile zwątpienia czy Kamil to ta właściwa osoba i tym razem rozmyślałam i czułam się potwornie. Pewnego dnia poszłam z Kamilem na Hobbit i Niezwykła Podróż - było genialnie, bo do Imax-u. Owszem seans udany, a po seansie poszliśmy do centrum handlowego  coś zjeść. Hah, w drodze do galerii Kamil opowiadał mi jak tak naprawdę jest spostrzegana miłość, co nią tak naprawdę jest - uwierz mi olśniło Mnie. Pokazał mi książkę dzięki której zrozumiałam wszystko to co dotychczas uważałam za miłość, a nią nie było. Później okres zimowy dawał mi w kość - byłam chora prawie półtora tygodnia, potem dwa tygodnie ferii, więc tak naprawdę nie było Mnie miesiąc w szkole. Miałam dużo zaległości, a do tego Kamil wyjechał na tydzień w góry z rodzicami i bratem na narty i po prostu wszystko mi się posypało - bo znowu zaczęłam mieć jakieś urojenia. Tylko tym razem trwały o wiele wiele dłużej. Trwają ferie, a one nie ustępują - czytam książkę "Sekret" Rhonda Byrne, którą Kamil mi dał, o której mi opowiadał wtedy w Silesii, uczy Mnie jak walczyć z myślami i zjawiskiem przyciągania. Cóż pojutrze idę do przyjaciółki, może ona mi zaradzi .. 




3 komentarze:

ChandSharma pisze...

No ja to czuję się urażona, zapomniałaś o mnie, autorce szablonu xD. Nie no, żartuję xD.
Zgłaszam się do konkursu, ikonki prześlę niebawem :3.

Kukens pisze...

Świetna notka. Również zgłaszam się na konkurs. Podobają mi się zestawy z Hobbita <3.

Anonimowy pisze...

zgłaszam się! chelss